Gdyby nie ciemność, nie byłoby światła – ku refleksji

22 stycznia 2019

W tym pełnym pędu, niepewnym świecie czasami staramy się znaleźć jakąś powtarzalność i przewidywalność, mając nadzieję, że te rzeczy choć trochę ułatwią życie.

Jednak życie nie jest aż tak wspaniałomyślne we współpracy z naszymi planami.

Życie zwykle płynie swoim rytmem, według swojego, często, a nie naszego scenariusza.

Co zatem z tym mamy zrobić?

Życie to podróż. Pełna wzlotów i upadków. Czasem robimy krok w przód. Czasem w tył. Warto jednak iść.

Różnie staramy się sobie radzić podczas tej drogi. Każdy ma swoją, inną, strategię na lepsze i gorsze dni. Czasami mamy więcej sił i zapału. Kiedy indziej dużo mniej.

Wykorzystanie uważności, aby znaleźć swoją wewnętrzną równowagę, może pomóc nam poradzić sobie ze wzlotami i upadkami, jakim poddaje nas życie.

Znalezienie własnego centrum, takiego swojego punktu podparcia, może pomóc nam lepiej poruszać się po tym ciągle zmieniającym się świecie z większą łatwością.

Świat wokół nas nie zatrzyma się. Będzie się zmieniał nieustannie, zaskakiwał, cieszył i czasami rozczarowywał.

Czy zwolni? Raczej nie.

Zwykle nie chcemy doświadczać trudnych sytuacji i zdarzeń. Nie chcemy się z nimi konfrontować. Gdy się zdarzają, cierpimy.

Każdy na swój własny sposób. A co robić gdy się zdarzają, gdy te trudne doświadczenia przychodzą niespodziewane?

W takiej sytuacji pierwszym krokiem może być jednak pomimo wszystko zaproszenie tych trudności – myśli, uczuć, (bólu, strachu, żalu, lęku, bezsilności), rozpoznanie przekonań i myśli na temat tego, jak powinno wyglądać nasze doświadczenie.

Na przykład, gdy dzieje się coś bolesnego, a my reagujemy myślami “to nie fair” lub “to nie jest w porządku”, możemy użyć ich jako podpowiedzi, by sprawdzić o co tak naprawdę chodzi.

Automatycznie odrzucając to co nieprzyjemne, trudne, bolesne nawet nie damy sobie szansy.

Następnym ważnym krokiem jest zrozumienie, że jest to co jest, to co się pojawia w danej sytuacji jest całkowicie naturalne. Co do zasady nikt nie chce cierpieć.

W ten sposób jesteśmy tacy sami, jak każda istota, która żyje. Możemy dać sobie i innym odrobinę współczucia. Oczywiście nie zmieni to sytuacji, ale może przynieść odrobinę ulgi.

 

“Nie uciekaj od smutku, duszo moja,

Znajdź lekarstwo w środku twojego bólu.

Wiesz, że róża rodzi się z ciernia,

A rubin z kamienia.”

-Rumi

Nasz dzisiejszy świat tak bardzo gna i pędzi i wywiera presję, aby szybko zapominać, o tym co się wydarz i żyć dalej bo w kolejce czeka już kolejne i kolejne wydarzenie. Na jednym oddechu wręcz wrócić do codzienności.

Czasami trzeba się zatrzymać na dłużej, aby przyjrzeć się myślom i emocjom. Pobyć z tym, przyjąć, zrozumieć. pozwolić  sobie odetchnąć w spokoju i łagodności. W chaosie i pośpiechu nie jest to możliwe. Zawsze to będzie zaniedbane.

 

Kiedyś przeczytałam i zapisałam sobie słowa, które przypisuje się indiańskiemu nauczycielowi:

„Wydaje się, że ciężko jest stawić czoło ciemnościom, lecz światło jest silniejsze. Wystarczy małe światełko, by rozproszyć mrok.”

Poruszające są te słowa, dziś, szczególnie.