Doświadczyć raka – znajdowanie swojej nowej drogi…

17 maja 2018

Powitaj lub nie – diagnoza raka i doświadczenie choroby może stworzyć możliwości, aby pojawiła się przestrzeń na nowy system myślenia, który pozwala zacząć budować nowe życie.

Udaję się pomiędzy drzewa i siadam w bezruchu.

Wszystkie moje pragnienia cichną.

Wokół mnie niczym kręgi na wodzie.

Moje zadania czekają na mnie tam,

Gdzie je zostawiłem, uśpione niczym bydło…

Wtedy przychodzi to, czego się boję.

Przez chwilę towarzyszy mi w życiu.

Wkrótce jednak przestaje być straszne,

Więc przestaję się bać.

Śpiewa, a ja słyszę pieśń.

– Jack Cornfield

 

Przeżycie raka – co to tak naprawdę oznacza?

Z fizycznej lub medycznej perspektywy oznaczać to może dalsze życie bez symptomów choroby nowotworowej, która jest postrzegana jako najbardziej zagrażająca życiu.

Może to też oznaczać „bycie w reemisji” lub bycie „wolnym od raka”. Ale kiedy rak „najechał” ciało, umysł, psychikę człowieka to jego skutki sięgają dużo dalej.

Odbijają się one na stanie emocjonalnym, psychicznym i duchowym każdej osoby i jego bliskich. Często ten efekt trwa dużo dłużej niż zakończone leczenie pacjenta.

Dla wielu osób to trudne doświadczenie choroby nowotworowej pozostawia zmiany na zawsze. Osoby te doświadczają dużych zmian w swoim życiu na wielu poziomach.

Mogą to być zmiany niekorzystne z wielu powodów, ale pojawiają się też i te korzystne.

My jako istoty ludzkie, w ciągu naszego życia nieustannie przyglądamy się i dokonujemy ewaluacji naszych wartości, przekonań i naszych życiowych priorytetów.

To jest całkiem normalne. To jest częścią naszego dojrzewania, starzenia się, rozwoju osobistego, ale też doświadczeń jakie zbieramy, gdy w naszym życiu dokonują się przeróżne zmiany – łatwiejsze, trudniejsze, lepsze, gorsze.

Często się zdarza, że wielu z nas zatrzymuje się na chwilę i dokonuje ewaluacji swego dotychczasowego życie na skutek trudnych lub tych najtrudniejszych zdarzeń, niechcianych doświadczeń jakie niesie nam życie.

Niewątpliwie jednym z nich jest rak.

Diagnoza raka i doświadczanie tej choroby z pewnością niemal natychmiast intensyfikuje „przegląd życia” i planów. Zatrzymuje w miejscu niemalże w jednej sekundzie.

Jest niedowierzanie, szok, bywa i wyparcie. Pojawia się cały wachlarz emocji.

Często natychmiast dokonuje się zwrot w myśleniu i doświadczaniu tego co ważne w życiu.

Są osoby, które „odświeżają” swoje plany i marzenia i realizują je w miarę swoich możliwości w okolicznościach choroby.

Często okazuje się, że jest więcej czasu dla rodziny i bliskich. Czasami znajduje się również czas na odkładane od dawna wspólne wyjazdy, podróże, może wakacje.

Znam osoby, które po otrzymaniu diagnozy zaczęły pisać swoje pamiętniki z potrzeby serca.

Diagnoza zwykle powoduje zwrot w życiowych priorytetach.

Co innego nabiera na znaczeniu, skala ważności ustawia się zupełnie inaczej. Inaczej zaczyna się patrzeć na pracę zawodową, karierę, sukcesy, relacje ze znajomymi, aktywności życiowe, relacje, związki.

Często osoby zwracają się ku sobie. Ku swojemu rozwojowi. Uczestniczą w warsztatach, kursach, medytacjach, warsztatach malarskich.

Spędzają więcej czasu z osobami, które kochają. Każdy odnajduje coś dla siebie.

Tak więc rak może spowodować zwrot w systemie myślenia i postrzegania.

Często po zakończeniu leczenia, osoby te zostają często z prostym pytaniem:

„To teraz co?”

Owszem proste pytanie, ale dla mnie jest to pytanie z kategorii i ważnych i dużych pytań jakie się pojawia.

Można nie zrobić nic i pójść dalej, czyli żyć tak jak kiedyś, a można się zatrzymać i poszukać odpowiedzi na nie.

Jak się też często okazuje, nie do końca chodzi o utraconą być może jakąś część ciała, o utracone włosy, słabszą kondycję fizyczną, utracone być może szanse życiowe.

To pytanie o bycie, o istnienie, o doświadczanie relacji, doświadczanie życia, o stawanie się…

Napiszę tu, że chodzi tu o stawanie się z pacjenta na powrót człowiekiem.

Diagnoza powoduje, że w jednej sekundzie większość osób z człowieka (często aktywnego, zadowolonego, pełnego planów) staje się pacjentem.

Zatem jak z pacjenta stawać się na powrót człowiekiem?

Pacjent dostaje chwilę wytchnienia – kolejną szansę aby spojrzeć na swoje życie nieco innymi oczami.

Może powoduje to przebudzenie do czegoś nowego, innego. Wyzwaniem jest właśnie pozostanie w stanie „przebudzenia” i patrzenia na życie z tej perspektywy.

Tak naprawdę nie ma chyba możliwości, żeby wrócić do takiego samego życia jak przed chorobą.

Rak jest często określany jako wake-up call (czyli budzik). Budzik do życia…

Rak jest wyjątkowym i unikalnym doświadczeniem dla człowieka.

Bywa, że jest też doświadczeniem, które może spowodować skrócenie życia lub jego przedwczesne zakończenie.

Choroba może jednak i często nadaje życiu zupełnie innego wymiaru i sensu. Może natchnąć do zupełnie innego życia, bogatszego, pełniejszego.

Może dodać jakości życia, która może zostać z człowiekiem do końca. Niektórzy czują się zachęceni, aby wspierać i pomagać innym w różnoraki sposób.

Może być sposobem na budowanie dużo bardziej wartościowych i głębszych relacji z innymi ludźmi. Zacząć żyć tak, aby być inspiracją dla innych.

Takie zmiany w sobie mogą prowadzić również do zmian na innych poziomach i w innych obszarach.

Czy to przychodzi łatwo? Zwykle nie.

Zwykle trzeba włożyć w to trochę wysiłku i konsekwencji w działaniu. Samo przebudzenie to dopiero początek, ale niezmiernie ważny i potrzebny. Na tym można budować dalej.

Wolniejsze życie, bardziej uważne życie, częstsze i lepsze kontakty z bliskimi, otaczanie się naturą, swego rodzaju rozwój osobisty stawia życie w zupełnie innej perspektywie.

Okazuje się, że życie Życiu nierówne.

Życia można doświadczać na wiele różnych sposobów. Można szukać go w sztuce, pracy, zajęciach sportowych, zachwycie naturą o każdej porze roku, w pięknej muzyce, teatrze, poezji, książkach, łowieniu ryb.

Każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. To może wzbudzić wdzięczność w człowieku, empatię do siebie i do drugiej osoby. Może zaprowadzić w życiu większy ład i porządek.

Tak naprawdę cokolwiek każdy wybierze dla siebie, pozwoli mu to na większy spokój, lepszą jakość życia, radość życia. Lepsze doświadczanie go.

Rak nie musi tylko zabierać. On też może dawać – wbrew pozorom, ale tak.

Rak może pozwolić się zatrzymać, „odkurzyć” to co zapomniane, zepchnięte, przykurzone ale wciąż bardzo ważne,

Kończę pytaniem: „A na co ciebie otworzyło doświadczenie choroby – twojej lub twoich bliskich?”